11 stycznia 2017

Nie najlepiej ze mną psychicznie. Nawet nie potrafię się określić, ani opisać co czuję. Może dlatego nie za często tu piszę, może tak naprawdę nie czuję nic.Od kilku dni praktycznie mnie nie ma. Czuje się tak bardzo nieszczęśliwa. Nie potrafię odnaleźć tego przyczyny chociaż bardzo bym chciała. Już nie pamiętam jak wygląda słońce, kiedy wstaje jest już ciemno. Księżyc jest piękny, ale nie daje mi tego czego potrzebuje. Przez to wszystko mam zapewne znaczny niedobór melatoniny.
Od 1,5 miesiąca nie biorę psychotropów. Nie radzę sobie bez nich. Odbija mi całkowicie. Znowu myślę o tym całym gównie, robieniu sobie krzywdy.
Nic nie ma sensu, tak wiem brzmię jak jakaś typowa nastolatka, ale to dokładnie czuję.
Po co żyć? Żeby całe życie pracować i się męczyć, aby móc żyć jak normalny człowiek?
Chciałabym nie istnieć, to takie proste. Jest na wyciągnięcie ręki, a jednak coś mnie powstrzymuje.
Potrzebuję pomocy, ale nie potrafię jej przyjąć. Czuje, że mi się już nie da pomóc, Chyba przegrałam.


4 stycznia 2017

Summary 2016

Z racji tego, że mamy kolejny rok to postaram się w kilku zdaniach i jak najprościej podsumować poprzedni rok 2016:
Ładne róże — Wektor stockowy #69618773
Marzec:  zaczęłam robić prawo jazdy, niestety nie ukończyłam go bo mam jakiś lęk przed jazdą. Wystarczy mi to, że okropnie boję się przechodzić przez pasy bez świateł i jeździć na rowerze po mieście. Kiedyś na pewno je skończę, ale nie jestem jeszcze gotowa. 
Kwiecień: skończyłam 18 lat. Nie robiłam imprezy, tylko wyłącznie dla rodziny w domu. 
Maj: opuściłam chyba cały miesiąc szkoły 
Czerwiec: Ukończyłam 2 klasę Technikum na kierunku organizacja reklamy
Lipiec: Imprezy, imprezy, imprezy.. + zaczęłam robić paznokcie i makijaże 
Sierpień: Ze znajomymi pojechaliśmy razem na wakacje do Łeby. Mieszkaliśmy w dwóch domkach obok siebie. Poznałam ludzi z Warsaw Shore. 
Wrzesień: Zaczęłam naukę w trzeciej klasie w zaocznej szkole dla dorosłych. Dlaczego to zrobiłam i rzuciłam technikum napiszę w poście o tej szkole. 
Październik, Listopad, Grudzień: te trzy miesiące zleciały mi tak, że w ogóle nie chciałam wychodzić z łóżka. Leżałam z depresją w głowie i nic nie chciałam robić. Właściwie to żyłam w nocy, a spałam w dzień. 

Był to najnudniejszy rok w całym moim życiu. Najmniej w nim wychodziłam z domu i najwięcej spałam. Chciałabym mieć w sobie tyle szczęścia i radości abym bez problemu chciała wstawać z łóżka, a nawet wychodzić z domu do ludzi 😡



2 stycznia 2017

Christmas and New Year's Eve 2016



Miałam tu pisać praktycznie codziennie. Sprawy się pokomplikowały. To był tak bardzo ciężki miesiąc. Najgorszy w tym roku. Zresztą cały rok 2016 był okropny, tak samo jak 2013. Mam nadzieję, że nie będzie się wszystko powtarzać co trzy lata. W roku 2013 wszystko się zaczęło, moja depresja, szpital psychiatryczny i w roku 2016 znowu wszystko się ponowiło w tak mocny sposób jak na początku, depresja się nasiliła.


Nawet się nie cieszę z nowego roku. Sylwestra spędziłam na domówce w mieszkaniu kolegi, było sporo osób, sami znajomi i było całkiem fajnie. Mogłam zapomnieć o wszystkim bo ciągle się coś działo, ale kiedy wyszliśmy witać nowy rok, dotarło do mnie jak bardzo się go boję.
Kompozycja piwonie — Zdjęcie stockowe #72898869Nie mam ochoty wychodzić do obcych ludzi, przytłacza mnie bycie tam gdzie jest ich dużo. Lubię się spotykać tylko i wyłącznie ze znajomymi. W sumie najbardziej przytłacza mnie to, że muszę z kimś rozmawiać. Z rodzicami rozmawiam tylko wtedy kiedy o coś zapytają. Praktycznie nie ma mnie w domu. Wiem, że jest im przykro, ale nie potrafię. Sama sobie nie radzę, a nie chcę ich w to wciągać bo pamiętam jak to było 3 lata temu, jak bardzo się załamali przeze mnie. Wolę żeby myśleli, że jest wszystko dobrze i z tego wyszłam.

Polecam wszystkim plastry ściągające na otwarte rany, 2 dni i zrośnięte.

A co ze świętami? 
Mama w tym roku zmieniła wiarę i świąt nie obchodziliśmy. Niby mi to wisi bo jestem ateistką, ale to przyzwyczajenie do ozdób, spędzanie czasu z rodziną, jedzenie do momentu braku oddechu. Nigdy nie obchodziłam tego w sposób narodzin jezusa, ale raczej traktowałam to jak coś takiego jak rodzinna impreza, mile spędzony czas. Byłam bardzo wściekła w ten dzień. Od tego roku chyba znienawidzę grudzień, wszystkie rzeczy które przypominają mi o świętach. Stwierdziłam, że będę wyjeżdżać gdzieś w okresie świątecznym, gdzieś gdzie jest ciepło i nie ma wszędzie tych durnych ozdób.